E-sport, cz. 2. Jak komunikować?

W ostatnim wpisie przybliżyłem Wam świat e-sportu. Jego strukturę, wielkość i kierunek, w którym się rozwija. Pokusiłem się o ten wpis, ponieważ jest mi osobiście bardzo blisko zarówno do samego e-sportu, jak i digital marketingu. Co więcej – osobiście uważam, że te dwie dziedziny są ze sobą ściśle powiązane. I do dziś dzień zadziwia mnie jak czasami mają wciąż do siebie daleko.

Moim skromnym zdaniem e-sport ma problem z komunikacją w dwóch obszarach: sportowym mainstreamie, jak i w tradycyjnym oraz w cyfrowym marketingu.

Virtus Pro podczas ESL ONE Kolonia 2015

Dlaczego e-sport nie radzi sobie w mainstreamie? Niby jest dyscypliną wyrastającą z mody na współzawodnictwo i sportową walkę, tak kochaną przez wszystkich sympatyków sportów tradycyjnych. Problem wynika z jego samej istoty. Kiedy piłka nożna, czy koszykówka zyskiwały na popularności, jedyną sferą informacji była telewizja oraz dwa pozostałe media (prasa i radio).  Sporty te zadomowiły się w tym kanale odbioru i pozostały w mainstreamie. E-sport od samego początku wyrastał z niszowego kanału sieci i internetu, zarezerwowanego dla fanatyków gier i świata cyfrowego.  Jest przypisany do nerdów i wciąż nie może przebić się do świadomości tego „szarego człowieka”. Nie twierdzę, że nie próbuje. Demografia też robi swoje. Pokolenie Z tłumnie wypełnia areny e-sportowe. Powolutku też stara się wejść w telewizję. Przykładowo, kanał Polsat Games ogląda średnio 2,5 tysiąca osób. Natomiast Sky Sports wykupiło prawa do transmitowania finałów CS:GO FACEIT, odbywających się w dniach 5-23.09 w Londynie. Co prawda finał był transmitowany na kanałach Sky Sport youtube, facebook oraz na stronie, ale jest to już jakiś sukces. Wspomnieć należy jeszcze o programie Misja Esport na antenie Onetu, czy kanałach E-SPORT i Ginx Esports TV w sieciach kablowych. E-sportu w tv coraz więcej, ale to wciąż nisza. Wynika to po części ze wspomnianych przeze ze mnie kwestii, a po części z kilku innych czynników: między innymi skomplikowanych zasady rozgrywki i żargonu branżowego oraz faktu, że e-sport (jak i pozostałe branże cyfrowe) coraz bardziej skręca w kierunku mobile. Więcej na ten temat znajdziecie w artykule Szymona Kubiaka w ostatnim raporcie strategicznym „IAB Polska Internet 2017/2018” (str. 54).

Centrum treningowe Maldonado – Urugwaj

Drugą rzeczą, na którą chciałem zwrócić uwagę, jest nieumiejętne wykorzystywanie naturalnego kanału komunikacji, jakim wydawałby się być digital oraz brak pomysłu na prowadzenie tejże komunikacji. Dlaczego digital jest naturalnym miejscem kontaktu z odbiorcami? Sztandarowi fani e-sportu żyją w digitalu. Całkiem niezłym zaadoptowaniem go do potrzeb rynku jest wykorzystanie youtube’a, facebooka i instagrama. Że o twitchu nie wspomnę. Niestety w dalszym ciągu w skutecznym budowaniu brandu i komunikacji są duże braki. Jest to problem który dotyka chyba każdej zbyt szybko rozwijającej się dyscypliny. Pojawiające się możliwości i wciąż wpływający kapitał powodują, że bardzo często można trafić na niewłaściwe zarządzanie budżetem i jego przepalanie. Będąc bliżej środowiska miałem okazję zauważać nieplanowane decyzje, czy brak konsekwentnego i głęboko przemyślanego działania. Miało to miejsce na każdym poziomie rozgrywek. Czy to standardowych lanów, czy organizacji na wysokim poziomie organizacji. Rzadko kto zadaje sobie pytania Simona Sineka. A przecież powinno to być kwintesencją każdego biznesu. E-sport nie jest tu wyjątkiem.

Z drugiej strony można znaleźć skutecznie i merytorycznie zarządzane ośrodki. Wystarczy spojrzeć na robotę Macieja „Sawika” Sawickiego, na zarządzanie organizacją Pride oraz na fakt, jak z czasem nieoczekiwanym skutkiem udaje się znaleźć interesujących sponsorów. Są też pierwsze kierunki na studiach. Niestety moim skromnym zdaniem są to tylko wyjątki od reguły. Branży wciąż brakuje wiedzy i narzędzi, a więc specjalistów wykorzystujących jej niesamowity potencjał. Oczywiście zawężam moje obserwacje do naszego polskiego poletka. Czy szacuję słusznie? Zapraszam do polemiki i komentowania.

 

 

Autor: Piotr Kułaga

Z różnymi wahnięciami w marketingu, PR i reklamie od około 5 lat. Jestem fanem amerykańskiego rynku reklamowego, szeroko pojmowanych teorii komunikacji, zwolennikiem digital marketingu i analizy danych. Ścieram świat cyfrowy z humanistycznym podejściem.

Lubię psy, ludzi, popkulturę i porządny wycisk w boxie i na bieżni. Ale pogadać też lubię ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *